- Wejdźcie, zapraszam – odpowiedział nieco zaskoczony i zaprosił nas do środka.
Weszłam, ale od razu tego pożałowałam. Czyżbym znalazła się w krainie ze snu, pełnej patatających jednorożców i tęczy? Kranie marzeń? Karnie cudnego życia? Krainie zupełnie innej od MOJEGO ŚWIATA? Jestem pewna, że tak. Nie pamiętam nawet, co działo się później, gdyż byłam tak wyczerpana, że usnęłam mimowolnie i zdecydowanie za szybko. Inaczej wyobrażałam sobie ten wieczór, zdecydowanie inaczej.
Obudziłam się bardzo wcześnie. Rozejrzałam się dookoła i nikogo nie zobaczyłam. Byłam pewna, że Niall śpi. Usiadłam na kanapie i szybko zrobiłam obraz całej sytuacji. Jedynym dobrym wyjściem byłaby ucieczka wraz z Kelsey. Niewiele myśląc, złapałam mały, połatany plecak, obudziłam śpiącą siostrę i szybko wybiegłam z willi.
Świtało. Złote promyki światła cudem przebijały się przez wieżowce Londynu, po to, by dać życie kwiatom, zwierzętom budzącym się ze snu oraz ludziom, rannym ptaszkom, którzy już o tej godzinie zaczynają swój niecodzienny tryb życia. Trzymając Kelsey za rękę spokojnie szłam w stronę Prince Street oddalonej od bogatej części Londynu o niecałe 8 km.
Wychyliłam głowę już ku szczytującemu słońcu.
Wreszcie! Jego ciepłe promienie okalały moją twarz, tworząc na niej przebłyski szczęścia. Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że to słońce rozpocznie nowy etap w moim życiu. Etap pełen Niall’ a. Etap pełen miłości.
Dziękuję, gwiaździsta kulo na niebie! Jesteś początkiem. A może zarazem końcem? Kończysz to, co do tej pory realizowałam sobie w myślach. Kończysz moje przypuszczenia, że całe moje życie wciąż będzie kręciło się tylko wokół Prince Street. Kończysz to, że straciłam nadzieję. Właśnie ta nadzieja ukryta głęboko w moim sercu rozbudziła się na nowo! Nadzieja, że moje życie wreszcie się odmieni. Dziękuję, dziękuję!
Gdy weszłam do „ domu”, nie zostałam powitana tak jak należy.
- Jenny! Gdzieś ty do cholery b-była?!
Zobaczyłam purpurową twarz matki. Trzęsła się ze złości, lecz i tak ledwo mogła utrzymać się na nogach.
- Byłam trochę odetchnąć. Oczywiście zabrałam też Kelsey. – Odpowiedziałam.
Podniosła rękę w której trzymała butelkę. Cóż innego mogła zrobić? Pociągnęła jeden duży łyk i z ironicznym uśmieszkiem usiadła przy kulawym stole. Następnie coś mówiła, ale nie zamierzałam już prowadzić rozmów z osobą pijaną, więc weszłam do swojego „ pokoju”. Mimo, że było bardzo wcześnie, Kelsey była senna, więc położyła się do łóżka i momentalnie usnęła. Wreszcie miałam chwilę spokoju, bo pomyśleć o Niall’ u. Zachowałam się jak ostatnia świnia zostawiając go tam samego, nawet nie podziękowawszy wcześniej. Miałam straszne wyrzuty sumienia. Założyłam najładniejsze ubrania z mojej szafy, czyli: Czarne, długie spodnie, które mimo, że są poplamione, nadal pokazują w miarę uroczysty charakter, malinową, gładką bluzkę z długim rękawem, który niestety był trochę wyszczerbiony przez znajdujące się w szafie mole oraz moją łatana kurtkę, gdyż innej nie miałam. Gdy zadzwoniłam do drzwi, one momentalnie się otworzyły, a w nich stanął nikt inny, jak sam Niall Horan.
- Cześć, Niall – zaczęłam.
- Jenny. Cześć.
- Chciałam Ci bardzo podziękować, za to, że mogłam spędzić u Ciebie noc, bar…
Nie dokończyłam zdania, gdyż Niall przerwał wypowiedzenie, zamykając mi usta pocałunkiem.
Jak ja się wtedy czułam? Jak w niebie? Raju? Nie, nawet te słowa nie są w stanie opisać mojego zachwytu, zapartego tchu w piersi oraz miłość do Niall’ a, o której nawet nie zdawałam sobie sprawy. To było cudowne!
- Czy ta chwila mogłaby trwać wieki? – zapytałam z uśmiechem.
- Jeżeli tylko będziesz tego chciała – odpowiedział Niall – A jeśli chodzi o nocleg, zrobiłem to z samej przyjemności. A teraz nie stójmy tak na dworze, bo jest zimno. Zapraszam w moje skromne progi – dodał uśmiechając się zalotnie.
Skromne progi, naprawdę? Ten chłopak ma naprawdę poczucie humoru.
- Niall, my się nawet nie znamy – zaczęłam rozmowę. – opowiedz coś o sobie, proszę.
- Nazywam się Niall Horan, jak już pewnie wiesz. Mam dwadzieścia lat, urodziłem się 13 września 1993 roku. Mieszkam na tej pięknej ulicy, zwanej Gold Street. Mieszkam z rodzicami, którzy są aktorami. Pewnie kojarzysz ich z wielkich ról? – zapytał.
Poczułam się niezręcznie, gdyż nigdy nie słyszałam o gwiazdach ekranu, państwie Horan. Mimo to, przytaknęłam głową.
- Teraz ty! – wykrzyknął Niall – po pierwsze, co robiłaś na Prince Street, slumsach, w nocy?
Niall był dociekliwy, a mi zrobiło się wstyd. Może powinnam powiedzieć mu prawdę? Szczerość jest chyba najlepsza.
- Tam jest mój dom, jestem biedna. Ojciec zmarł kilka lat temu, a matka jest alkoholiczką bez możliwości wyrwania się z nałogu. Boli mnie każda chwila spędzona z nią. A teraz boli mnie to, że muszę tak o niej opowiadać. A zwłaszcza przy Tobie. Zazdroszczę Ci wszystkiego, co masz. Samochodu, pieniędzy, domu, ubrań, a najbardziej miłości ze strony rodziców. Nie wiem, dlaczego akurat TOBIE to mówię.
Naprawdę nie wiedziałam.
Niall spojrzał na mnie oniemiały swoimi niebieskimi oczami. Widziałam w nich, że w tamtym momencie poczuł do mnie odrazę.
Właśnie ten moment zabolał mnie najbardziej.
_____________________________________________________________________________
Cześć! Witam Was po dość długiej przerwie. Nie wiem, jak mogę Wam ją wyjaśnić, więc powołam się na brak weny. Całe szczęście już się z niej wyleczyłam dzięki pomocy Alicji =)
Podoba się?
Komentujcie!
/ Gabrysia =)