Rozdziały będą dodawane co PONIEDZIAŁEK

niedziela, 3 sierpnia 2014

#16 Zayn - rozdział II

Uprowadziłem ją.
Kiedy pojechaliśmy do jej domu, Ellie spakowała się i wyjechaliśmy szybciej, niż się tego spodziewałem. Specjalnie wybrałem wczesne godziny, gdyż wtedy nikogo z jej rodziny nie było w domu. Chciałem, by poczuli, że już nigdy nie zobaczą Ellie Tracer. O tak, teraz to jest mój cel. Bić, ubliżać, poniżać.
Czasami, kiedy czuję, że narkotyki już uciekły z mego ciała, robi mi się żal Ellie. Czasami czuję to samo co ona. Każdy cios odczuwam identycznie jak ta delikatna osóbka. Na szczęście wtedy na pomoc przychodzi mi strzykawka i płyn pełen narkotyków. Czuję się już o wiele lepiej. Nienawidzę wyrzutów sumienia, nienawidzę czuć się dobrym, nienawidzę wszystkiego, co mogłoby pokazać, że w moim sercu ( jeżeli ono jeszcze istnieje) jest jeszcze kropelka, a może mała iskierka dobra. No cóż, może zmusiło mnie do tego moje dzieciństwo. Oh, ale Malik, nie wracaj już do tego! Teraz masz zająć się tylko tą dziewczyną!
Wszedłem przez duże, drewniane, codziennie zamykane drzwi do „celi” Ellie. W rogu stało małe, polowe łóżko, a na drugim końcu pokoju, oddzielona małą ścianką, znajdowała się „ubikacja”. Dziewczyna siedziała skulona w rogu łóżka, otulając się bluzą i opierając o zimną ścianę. Na jej bladych policzkach widziałem łzy. Usatysfakcjonowało mnie to.
- Dzień dobry, skarbie. Jak się dzisiaj czujesz? – Zapytałem, uśmiechając się ironicznie.
- Dobrze. – Odpowiedziała zdławionym głosem Ellie.
Na jej szczupłych dłoniach widać było siniaki. Zrobione przeze mnie, oczywiście.
- Dlaczego płaczesz? – Zapytałem.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko zaniosła się jeszcze większym szlochem. O nie! Do czegoś takiego nie mogłem dopuścić!
- Nie słyszysz?! Zadałem Ci pytanie, głupia! -  Mówiąc to, podszedłem do niej i wymierzyłem jej siarczyste uderzenie w policzek. Widziałem, jak Ellie syknęła, podobało mi się to. Chciałem, by okazała słabość, chciałem, by pokazała to, jak bardzo się boi.
- B- boję się Ciebie – wyłkała.
- Boisz się mnie, powiadasz? – Dziewczyna tylko skinęła głową – Dlaczego?
- Nie wiem.
Jedzenie, serwowane w stalowym talerzu, rzuciłem jej pod nogi, wyrzucając jego zawartość na podłogę.
Drzwi do celi otworzyły się z ogromnym hukiem – do pokoju wpadł Oliver, wyraźnie zdenerwowany.
- Szefie, ludzie z gangu Hudsona tu jadą. Są z policją! – wybełkotał
O cholera. Kelvin Hudson, mój odwieczny wróg i szef wrogiego gangu. Jest jedynym człowiekiem, którego się boję. A na dodatek gliny! Muszę zabrać stąd Ellie, nie mogą jej znaleźć! Złapałem ją w pół, zaczęła krzyczeć i się szarpać – sprawiłem jej ból, gdyż trzymałem ją za brzuch, gdzie wcześniej wymierzyłem jej kilka mocnych uderzeń pięścią. Ale teraz nie przejmuje mnie stan jej zdrowia – musimy ją schować. Oraz mnie, naturalnie. Zabrałem ją do piwnicy. Tutaj na pewno nas nie znajdą.
Zbiegłem z nią po kamiennych schodach, przerzuciłem ją przez klapę w podłodze i po wejściu do piwnicy, rzuciłem ją brutalnie na podłogę, widząc, jak kuli się z bólu.


~ Ellie POV ~

To tak cholernie bolało. Czułam, jak moja śledziona chlupocze, łamanie kości i potworny ból w głowie. Zayn stał nade mną i szyderczo się śmiał. Chciałam, by to się jak najszybciej skończyło. Chciałam umrzeć… 

__________

Mimo, że rozdział krótki, mam nadzieję, że zdobył Waszą sympatię. :) Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Teraz wprowadzam nową zasadę: 


3 komentarze - kolejny rozdział!

Oby ona coś zadziałała, bo z czytelnictwem to u Was słabo, ojj słabo.

Enjoy, do następnego! 
xx

piątek, 1 sierpnia 2014

sobota, 14 czerwca 2014

#13

Kolejny rozdział dodam dopiero w przyszłym tygodniu.
Jeżeli chcecie, by w ogóle był dodany, komentujcie, inaczej go nie będzie.

Mam nadzieję, że będzie tutaj, albo pod wcześniejszym rozdziałem chociaż jeden komentarz, bo kolejny rozdział zapowiada się naprawdę OK!

/ Gabi.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

#12 Zayn - rozdział I

Włącz - Muzyka

Równo o trzynastej usłyszałem ciche pukanie do drzwi.
- Wejść! – Oznajmiłem.
Do gabinetu weszła szczupła, delikatna dziewczyna. Miała długie, rozpuszczone, ciemne włosy i pełne lęku, niebieskie oczy. Widziałem ten strach. Czułem ten strach. Podobało mi się to.
- J- ja przyszłam na polecenie Jasona. – wyjąkała piękna nieznajoma.
- Przecież widzę – odpowiedziałem opryskliwie. – Jak masz na imię?
- Ellie. Ellie Tracer.
- Zayn Malik.
- To co mam r- robić?
- Na razie nic, Ellie. Chciałbym Cię poznać. Trochę pomanipulować Tobą i Twoim tchórzliwym braciszkiem. Odtąd należysz do mnie. Będziesz wykonywać moje rozkazy, będziesz na każde moje zawołanie. To tutaj od dziś jest Twój dom. Jutro przyjadę wraz z Tobą na Grimmauld Place 12*, tam gdzie mieszkasz, spakujesz najpotrzebniejsze rzeczy i znów wrócimy tutaj. Jeżeli nie wykonasz choć najmniejszej rzeczy, o którą Cię poproszę, zostaniesz srogo ukarana. Zrozumiałaś?
Dziewczyna w milczeniu pokiwała głową. Zauważyłem, że się trzęsie. Ze strachu? A może dlatego, że jest tutaj przeraźliwie zimno? Wstałem, podszedłem do pikowanej kanapy i zabrałem z niej duży koc.
- Przykryj się nim, cała się trzęsiesz – oznajmiłem.
Dziewczyna wykonała moje polecenie, nadal siedząc na niewygodnym krześle.
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę. Nigdzie nie idź, nic nie dotykaj – rzekłem i wyszedłem z pokoju.
Mamy nową „ zakładniczkę”. Będzie wykonywała moje rozkazy, będzie na każde moje zawołanie. Lubię to, bardzo mi to odpowiada. To było zapisane w gwiazdach. Na Grimmauld Place wrócimy jutro z samego rana, wtedy, kiedy nikogo nie będzie w domu. Niech jej rodzina się boi. Niech strach przenika w ich żyłach, nie rozchodzi się w układzie krwionośnym, niech przeniknie w najmniejszy zakątek ich mózgu. Niech boją się o swoją małą córeczkę  oraz siostrę.
Lubię manipulować ludźmi, lubię widzieć w ich oczach przerażenie. Kręci mnie to. Może i jestem niezrównoważony psychicznie, ale mnie to nie obchodzi. Jestem rządny władzy, chcę być czczony ponad wszystko, chcę budzić strach i lęk. To dlatego mam takie poszanowanie w swoim gangu.
Uprowadziłem Ellie. Będę ja przetrzymywał, bił, karał, pragnę jej śmierci. Niech Jason, jej głupi braciszek pojmie, co to znaczy dług. Póki go nie spłaci, nie wiadomo, co będzie działo się z jego siostrą. Mam nadzieję, że same złe rzeczy.
Gdy znów wszedłem do gabinetu, zobaczyłem Ellie stojącą przy oknie. Próbowała je otworzyć. Widząc mnie, stojącego w drzwiach, jej mina ukazała prawdziwe przerażenie i lęk.
- Zła dziewczynka, nawet najprostszego polecenia nie potrafisz wykonać. Czeka Cię sroga kara – powiedziałem z demonicznym śmiechem. Ellie skuliła się i cicho załkała, gdy wymierzyłem pierwszy cios.





 ____________

Nie marudźcie, że krótki, bo ja się tu angielskiego muszę uczyć :c
Kolejnego nie dodam w poniedziałek, postaram się w niedzielę, bo w pn jadę na wycieczkę, juhuuu c:
No to do następnego, piszcie, czy się podoba :)
Gabi.


*Grimmauld Place 12 - inspiracja Harry Potter i Zakon Feniksa 
                                                                         Książę Półkrwi 
                                                                         Insygnia Śmierci 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

#11 Prolog - Zayn




Wsiadłem na motocykl i odpaliłem silnik. Przemierzyłem wzrokiem ulicę i pomknąłem z biegiem wiatru. Jechałem tak szybko, jak tylko się da. Chciałem dotrzeć do .bazy na czas. Przed chwilą dzwonił mój asystent, Oliver, umięśniony szatyn, oznajmując mi, że Jason przyszedł do bazy gangu bez pieniędzy.
Zastanawiacie się, kim jest Jason? Gnojek bez poczucia winy i wyobraźni. Myśli sobie, że co? Że ja, Zayn Javadd Malik tak łatwo mu popuszczę? Koleś zaciągnął długu podczas sprzedaży amfetaminy a teraz nie chce się wywiązać ze spłaty pieniędzy! Pożałuje. Zobaczy, co to znaczy podpaść Malikowi.
Kiedy wyjąłem kluczyk ze stacyjki, szybkim krokiem wszedłem przed duże, stalowe drzwi. Zobaczyłem w progu truchlawego chłopczyka, niewiele młodszego ode mnie, który trząsł się ze strachu.
- J- ja nie mam t-tych pieniędzy – wyjąkał.
- Wiem, Jason. Myślisz, że po to przemierzyłem kilka kilometrów, by się o tym dowiedzieć?! Mam pewien cel. – uśmiechnąłem się ironicznie.
- Ja m- mam pomysł! S- słyszałem, że potrzebujesz l- ludzi do gangu! – wyszeptał.
- Tak, masz rację. Czy chodzi Ci po głowie jakaś odpowiednia osoba, która byłaby gotowa zająć to miejsce?
Jason kiwnął głową.
- To moja siostra.
- Jestem gotów ją przyjąć. Ale jeśli się nie sprawdzi, zabiją Ciebie, ją i wszystkich Waszych bliskich. Rozumiesz?
Jason znów lekko kiwnął głową.
- A nie lepiej było oddać pieniądze na czas? – rzekłem, i zauważyłem, że tchórz przestraszył się małego, ironiczno – groźnego uśmiechu na mojej twarzy. – Jutro Twoja siostra ma się stawić w moim gabinecie. O trzynastej.
Chłopak pokiwał swą delikatną główką i zniknął za ścianą.
To właśnie nazywa się respekt. Potrafię go wzbudzić. Jestem z siebie dumny.





 ____________________________

Łapcie prolog :)
Prolog krótki, ale rozdział będzie dłuższy, ady, aj promys! :D
ważna informacja:
ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE W PONIEDZIAŁEK
Cieszycie się? :)
Podoba się?
KOMENTUJCIE! :3

czwartek, 29 maja 2014

#10 Przedstawienie bohaterów

Hej! Przedstawiam Wam dziś bohaterów mojego kolejnego opowiadania:





Zayn Malik
21- letni buntownik, typowy bad boy z Bradford. Jest agresywny, wybuchowy. Diler narkotyków. 
Jego życie ulegnie kompletnej zmianie, gdy spotka delikatną, wrażliwą Ellie.


Ellie Tracer
Wrażliwa, 19- dziewczyna. Rani ją każde złe słowo, jest bardzo delikatna i pomocna. Za wszelką cenę próbuje spłacić dług brata zaciągnięty u Zayn' a, słynnego i agresywnego dilera narkotyków.

Jason Tracer
Brat Ellie. Wplatał się w kontakty z dilerami narkotykowymi i nie wie, jak z nich wybrnąć. 
Jest na tyle tchórzliwy, by wmieszać siostrę w kontakty z Malikiem. Czy to jest rozsądne? Czy w porę ocknie się, że jego siostra jest w niebezpieczeństwie?



___________________________
Mimo, że bohaterów jest tutaj tak mało, będą się pojawiali inni, epizodyczni.Uznałam, że nie ma sensu wstawiać ich tutaj, pogubilibyśmy się.

Podoba się?
Ellie pojawi się dopiero w I rozdziale, więc oczekuje cierpliwie na tę delikatną dziewczynę ;-)

Komentujcie!





poniedziałek, 26 maja 2014

# WYNIKI

Pomijając temat dzisiejszego posta chciałabym Wam PODZIĘKOWAĆ. Głównie za to, że pod ostatnim postem było bardzo dużo komentarzy i mogłam liczyć na bardzo dużą frekwencję. Widać, że Wam na mnie zależy, to dla mnie bardzo ważne, to była najwyższa frekwencja w moim życiu.


Ale przechodząc do tematu:
Wynikiem 1:0 wygrał Zayn!
Prolog z jego udziałem pojawi się już niedługo i obiecuję, że będzie dość ciekawy, bo juz mam ułożoną historię, punkt po punkcie w głowie =)






niedziela, 18 maja 2014

#8 Niall - rozdział V [ ZAKOŃCZENIE ]

Na wstępie mówię, że to zepsułam. nie udało mi się, czuję się winna, ale postanowiłam, że wkleję to, bo i tak już długo czekacie.
Przepraszam.

______________________


https://www.youtube.com/watch?v=zIFo7jKH8tc <<< włącz

                                                  ~dwa tygodnie później~   

- Nigdy Cię nie zostawię.
Mimo słów Niall’ a, nadal miałam co do tego wątpliwości. Dwa inne światy przyciągane do siebie siłą magnetyczną. Widać, że Niall starał się mnie pokochać taką, jaką jestem, ale czy to możliwe? Nikt nigdy nie zmieni tego, skąd jestem, jaka jestem i kim jest moja rodzina. Nikt. Nigdy.
Jesteśmy parą dwa tygodnie. Ale czy związek z dwutygodniowym stażem można w ogóle nazwać związkiem? Nikt o nas nie wie, ani Kelsey, ani moja matka, ani rodzice Niall’ a. Ukrywamy się.
Boję się, jak zareaguje pani Gold- Horan, gdy dowie się o naszym związku. Podobno jest bardzo zasadnicza, nie toleruje osób.. mojego pokroju.

- Nigdy, nigdy Cię nie zostawię – kolejny raz wyszeptał Niall.
- Jesteś tego pewien? – zapytałam, tuląc się do jego umięśnionej sylwetki.
- Masz co do tego wątpliwości?
- Nie wiem, Niall. Nie mam pojęcia.
- Ale ja wiem jedno. Nigdy Cię nie opuszczę.
Nasz dialog przerwał dźwięk otwierania drzwi. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Kto to mógł być?! W drzwiach zobaczyłam smukłą sylwetkę Hiszpana.
- C-co się tu wyprawia?! – Krzyknął ojciec Niall’ a.
- Tato, to jest Jenny. Moja dziewczyna – odpowiedział Niall.
- Jak ona wygląda?!
Nie, panie Horan, mnie tutaj nie ma. Nie mam uczuć, nie mam słuchu, nie mam oczu, by widzieć odrazę na Pana twarzy.
- Nie zamierzam z Tobą rozmawiać na ten temat. Jenny, idziemy. – Niall zdenerwowany złapał mnie za rękę i wyprowadził z salonu.
- Oni nas nie tolerują. – powiedziałam.
- Wiem o tym, ale ja Cię nigdy nie zostawię.
Kocham go.
Wiem, że to będzie trudne.

Ale razem damy radę.

______________________________________________________________________________
Kill me.
Błagam.
To jest tak beznadziejne.
Komentujcie.

WAŻNA SPRAWA:
Z kim kolejne opowiadanie?

1.
Louis

2.
Zayn

Piszcie w komentarzach! =)


środa, 7 maja 2014

#7 Niall - rozdział IV

- Wejdźcie, zapraszam – odpowiedział nieco zaskoczony i zaprosił nas do środka.
Weszłam, ale od razu tego pożałowałam. Czyżbym znalazła się w krainie ze snu, pełnej patatających jednorożców i tęczy? Kranie marzeń? Karnie cudnego życia? Krainie zupełnie innej od MOJEGO ŚWIATA? Jestem pewna, że tak. Nie pamiętam nawet, co działo się później, gdyż byłam tak wyczerpana, że usnęłam mimowolnie i zdecydowanie za szybko. Inaczej wyobrażałam sobie ten wieczór, zdecydowanie inaczej. 
Obudziłam się bardzo wcześnie. Rozejrzałam się dookoła i nikogo nie zobaczyłam. Byłam pewna, że Niall śpi. Usiadłam na kanapie i szybko zrobiłam obraz całej sytuacji. Jedynym dobrym wyjściem byłaby ucieczka wraz z Kelsey. Niewiele myśląc, złapałam mały, połatany plecak, obudziłam śpiącą siostrę i szybko wybiegłam z willi. 
Świtało. Złote promyki światła cudem przebijały się przez wieżowce Londynu, po to, by dać życie kwiatom, zwierzętom budzącym się ze snu oraz ludziom, rannym ptaszkom, którzy już o tej godzinie zaczynają swój niecodzienny tryb życia. Trzymając Kelsey za rękę spokojnie szłam w stronę Prince Street oddalonej od bogatej części Londynu o niecałe 8 km. 
Wychyliłam głowę już ku szczytującemu słońcu.
Wreszcie! Jego ciepłe promienie okalały moją twarz, tworząc na niej przebłyski szczęścia. Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że to słońce rozpocznie nowy etap w moim życiu. Etap pełen Niall’ a. Etap pełen miłości. 
Dziękuję, gwiaździsta kulo na niebie! Jesteś początkiem. A może zarazem końcem? Kończysz to, co do tej pory realizowałam sobie w myślach. Kończysz moje przypuszczenia, że całe moje życie wciąż będzie kręciło się tylko wokół Prince Street. Kończysz to, że straciłam nadzieję. Właśnie ta nadzieja ukryta głęboko w moim sercu rozbudziła się na nowo! Nadzieja, że moje życie wreszcie się odmieni. Dziękuję, dziękuję!
Gdy weszłam do „ domu”, nie zostałam powitana tak jak należy.
- Jenny! Gdzieś ty do cholery b-była?!
Zobaczyłam purpurową twarz matki. Trzęsła się ze złości, lecz i tak ledwo mogła utrzymać się na nogach.
- Byłam trochę odetchnąć. Oczywiście zabrałam też Kelsey. – Odpowiedziałam. 
Podniosła rękę w której trzymała butelkę. Cóż innego mogła zrobić? Pociągnęła jeden duży łyk i z ironicznym uśmieszkiem usiadła przy kulawym stole. Następnie coś mówiła, ale nie zamierzałam już prowadzić rozmów z osobą pijaną, więc weszłam do swojego „ pokoju”. Mimo, że było bardzo wcześnie, Kelsey była senna, więc położyła się do łóżka i momentalnie usnęła. Wreszcie miałam chwilę spokoju, bo pomyśleć o Niall’ u. Zachowałam się jak ostatnia świnia zostawiając go tam samego, nawet nie podziękowawszy wcześniej. Miałam straszne wyrzuty sumienia. Założyłam najładniejsze ubrania z mojej szafy, czyli: Czarne, długie spodnie, które mimo, że są poplamione, nadal pokazują w miarę uroczysty charakter, malinową, gładką bluzkę z długim rękawem, który niestety był trochę wyszczerbiony przez znajdujące się w szafie mole oraz moją łatana kurtkę, gdyż innej nie miałam. Gdy zadzwoniłam do drzwi, one momentalnie się otworzyły, a w nich stanął nikt inny, jak sam Niall Horan.
- Cześć, Niall – zaczęłam.
- Jenny. Cześć.
- Chciałam Ci bardzo podziękować, za to, że mogłam spędzić u Ciebie noc, bar…
Nie dokończyłam zdania, gdyż Niall przerwał wypowiedzenie, zamykając mi usta pocałunkiem.
Jak ja się wtedy czułam? Jak w niebie? Raju? Nie, nawet te słowa nie są w stanie opisać mojego zachwytu, zapartego tchu w piersi oraz miłość do Niall’ a, o której nawet nie zdawałam sobie sprawy. To było cudowne! 
- Czy ta chwila mogłaby trwać wieki? – zapytałam z uśmiechem.
- Jeżeli tylko będziesz tego chciała – odpowiedział Niall – A jeśli chodzi o nocleg, zrobiłem to z samej przyjemności. A teraz nie stójmy tak na dworze, bo jest zimno. Zapraszam w moje skromne progi – dodał uśmiechając się zalotnie.
Skromne progi, naprawdę? Ten chłopak ma naprawdę poczucie humoru. 
- Niall, my się nawet nie znamy – zaczęłam rozmowę. – opowiedz coś o sobie, proszę.
- Nazywam się Niall Horan, jak już pewnie wiesz. Mam dwadzieścia lat, urodziłem się 13 września 1993 roku. Mieszkam na tej pięknej ulicy, zwanej Gold Street. Mieszkam z rodzicami, którzy są aktorami. Pewnie kojarzysz ich z wielkich ról? – zapytał.
Poczułam się niezręcznie, gdyż nigdy nie słyszałam o gwiazdach ekranu, państwie Horan. Mimo to, przytaknęłam głową.
- Teraz ty! – wykrzyknął Niall – po pierwsze, co robiłaś na Prince Street, slumsach, w nocy?
Niall był dociekliwy, a mi zrobiło się wstyd. Może powinnam powiedzieć mu prawdę? Szczerość jest chyba najlepsza.
- Tam jest mój dom, jestem biedna. Ojciec zmarł kilka lat temu, a matka jest alkoholiczką bez możliwości wyrwania się z nałogu. Boli mnie każda chwila spędzona z nią. A teraz boli mnie to, że muszę tak o niej opowiadać. A zwłaszcza przy Tobie. Zazdroszczę Ci wszystkiego, co masz. Samochodu, pieniędzy, domu, ubrań, a najbardziej miłości ze strony rodziców. Nie wiem, dlaczego akurat TOBIE to mówię.
Naprawdę nie wiedziałam.
Niall spojrzał na mnie oniemiały swoimi niebieskimi oczami. Widziałam w nich, że w tamtym momencie poczuł do mnie odrazę. 
Właśnie ten moment zabolał mnie najbardziej.


_____________________________________________________________________________
Cześć! Witam Was po dość długiej przerwie. Nie wiem, jak mogę Wam ją wyjaśnić, więc powołam się na brak weny. Całe szczęście już się z niej wyleczyłam dzięki pomocy Alicji =)
Podoba się?
Komentujcie!
/ Gabrysia =)

piątek, 4 kwietnia 2014

#6 Niall - rozdział III

Cześć! :)

                                 ____________ ____________ ____________


NIALL P.O.V.
Musiałem je stamtąd wyciągnąć. Po prostu musiałem. Kiedy zrezygnowany wracałem do domu przez nieznaną sobie dzielnicę Anglii, zobaczyłem Jenny, zbliżającą się do niebezpiecznych slumsów. Już wtedy wiedziałem, że zaraz stanie się coś złego. Wyszedłem z auta i chciałem do niej podejść. Wtedy pojawił się ten koleś. Obserwowałem uważnie wszystko, co się działo, aż w końcu musiałem zareagować, widząc, jak on podnosi rękę na dziewczynę. Złapałem Jenny i jej siostrę za ręce, po czym wciągnąłem do mojego samochodu. Jadę przed siebie. Nawet nie wiem gdzie. Po prostu jak najdalej od tego miejsca. Jenny siedziała zdezorientowana na przednim siedzeniu, dłonie miała zaciśnięte i położone na kolanach. Kiedy odwróciłem się do tyłu, Kelsey również siedziała, ale widać było, że dziewczynka usypia. Cicho odchrząknąłem i odwróciłem się w jej stronę.
- Kelsey, jeśli chcesz, to się połóż i idź spać – powiedziałem z uśmiechem. Na sam dźwięk mojego głosu Jenny ocknęła się ze swojej podróży w głąb swojej duszy, jak myślę, a Kelsey szybko skinęła głową i osunęła się na białą tapicerkę auta.
- Powiesz mi, dokąd jedziemy? – dręczącą ciszę przerwała Jenny, która zadała mi pytanie swoim idealnie gładkim, dźwięcznym głosem.
- Szczerze mówiąc, to sam nie wiem. Sądzę, że pojedziemy do mnie. Tam Was przenocuję. – odpowiedziałem – chyba że chcecie, bym zawiózł Was do rodziców, jakiejkolwiek rodziny?
- Nie, nie. – odpowiedziała szybko Jenny – mama aktualnie jest w ważnej podróży biznesowej. Zostaw nas na następnym skrzyżowaniu, wtedy pójdziemy do domu.

Jenny P.O.V.
Co miałam mu odpowiedzieć? Że wtedy chciałyśmy tylko wrócić do domu? Wyśmiałby nas. Widać, że Niall jest chłopcem z wyższych sfer, a my… mieszkamy w slumsach. Taka jest prawda, mimo, że bolesna, ale jednak wciąż prawda. Z jednej strony chciałam, by nas wysadził, ale gdzie wtedy byśmy się udały? Z drugiej pragnęłam, by zabrał nas do swojego domu, ale co wtedy byśmy zrobiły? Po długim przemyśleniu stwierdziłam, że lepiej będzie, jeśli nas wysadzi. Mimo, że nie znam tej dzielnicy Londynu, na pewno znajdziemy jakąś ławkę czy miękki mech, na którym mogłybyśmy zasnąć. To znaczy ja, bo już słyszałam ciche pochrapywanie Kelsey z końca samochodu. Czuwał się w nim jak w raju. Idealnie czysty, zapach lasu… o takich luksusach nigdy mi się nie śniło! Mimo tego całego bogactwa, dla mnie najważniejsze było to, że on był przy mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę i dokładnie przyjrzałam się jego ciału, jego ruchom, może nawet jego osobowości, którą pokazywała mimika jego twarzy. Niall był chłopcem wysokim i dobrze zbudowanym. Pokazał to nawet wtedy, gdy pokonał tego faceta chcącego mnie uderzyć. Miał jasne włosy, lekko postawione w stronę nieba. Jego intensywnie niebieskie oczy czujnie śledziły sytuację na ruchliwej drodze. Usta poruszały się w rytm słów piosenki, którą Niall ustawił w radiu. Umięśnione ręce sprawnie przesuwały się po skórzanej kierownicy. Chłopak nic nie mówił. Gdy skończyłam obserwację, zastanowiłam się nad moim obecnym położeniem.
Bałam się. Bałam się co zastanę po powrocie do domu, jeśli w ogóle to słowo pasuje jako określenie do miejsca, gdzie mieszkamy. Kolejna libacja? Kolejny strach? Kolejne łzy, czy może kolejne siniaki na cienkiej skórze?
Nim się spostrzegłam, Niall dotknął mojego ramienia, chcąc „ obudzić” mnie z rozmyślania. Zobaczyłam, że auto zatrzymało się na oświetlonym skrzyżowaniu. Zaraz będę musiała stąd wyjść. Wyjść na mróz, wziąć lekko ubraną Kelsey w ramiona i znów wracać do miejsca, skąd zabrał nas chłopak. Ale to już rano.
- Jenny, jesteśmy – usłyszałam ciepły głos Niall’ a. – jeśli chcecie, mogę podwieźć Was aż pod dom, mi to nie robi różnicy.
- Nie, same pójdziemy, mieszkamy niedaleko -   szybko odpowiedziałam. Cholera, Jenny, znów skłamałaś!
- Dobrze. Jeśli zmieniłybyście zdanie, zapraszam. – odpowiedział z uśmiechem chłopak, otwierając mi drzwi.
- Dziękuję – odrzekłam – Kelsey, wstawaj, idziemy do domu! – budziłam siostrę.
Kelsey ocknęła się i przetarła oczy swoimi małymi raczkami.
- Już, Jenny, idę.
Po wyjściu z samochodu, złapałam siostrę za rękę i stanęłam na krawędzi chodnika. Gdzie my mamy teraz iść? Czujnie śledziłam ruchy auta Niall’ a.

Niall P.O.V.
Wróciłem do domu. Rozłożyłem się na białej kanapie, chcąc choć chwilę odetchnąć od zgiełku dzisiejszego dnia. Ale… nie mogłem. W mojej głowie wciąż kłębiły się myśli z dzisiejszego dnia. Spotkałem dziewczynę. Piękną dziewczynę. Miłą dziewczynę. Cudowną dziewczynę. Ale! Ja się w niej nie zakochałem! Jak ja, młody, bogaty człowiek mógłbym się w kimś zakochać? Według mojego ojca to nie wchodziło w rachubę. Zamknąłem oczy, chcąc oddalić od siebie tę myśl. Zamiast pozytywnych momentów, takich jak pszczółki zapylające kwiatuszki, w mojej głowie pojawił się wielki napis mówiący: „ZAKOCHAŁEŚ SIĘ.”
I musiałem przyznać, że to prawda.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Otwierając je, zobaczyłem w nich Jenny i Kelsey!

- Zmieniłyśmy zdanie – odrzekła starsza z sióstr uśmiechając się nieśmiało i przygryzając wargę.

_________________________________________________________
Skoro obiecałam, że rozdział będzie dłuższy, to jest! :D
Podoba się Wam?
Komentujcie! :)

wtorek, 25 marca 2014

#5 Niall- rozdział II

Cześć! Ogromnie Was przepraszam, że nie dodałam posta w tamtym tygodniu, ale miała strasznie dużo na głowie. Głównie przygotowywanie się do testu szóstoklasisty, bo to już za tydzień :o.
Wstawiam Nialla ;)
____________
JENNY’ S P.O.V.
Wraz z Kelsey szybko biegłyśmy przez zatłoczone ulice Londynu, kurczowo trzymając się za ręce. Ściemniało się już, a w dzielnicy, gdzie mieszkamy, wieczorem bywa niebezpiecznie. Lepiej wtedy siedzieć cicho w domu, jeśli w ogóle owy dom się posiada. Wiedziałam, że nie zdążymy, ale nadal dodawałam siostrze nadziei, że nic nam się nie stanie. Rodzina Dawson była na liście zagrożonych, prowadzonej przez tutejszych zbirów. Matka miała długi, które oczywiście zaciągnęła u innych pijaków, którzy chcą odzyskać swoją kasę. Chyba już przepili cały zasiłek i potrzebują pieniędzy. Ale my nie mamy z czego oddać. Chodzimy niedożywione, brudne, zaniedbane, więc gdzie widać tutaj bogactwo i przepych?!
Biegnąc, myślałam o tym chłopaku. Mogłabym oddać wszystko, by znaleźć się w jego ramionach. Chciałabym, żeby gładził moje włosy, raz po raz wycierając łzy. Chciałabym po prostu, żeby przy mnie był. Sama nie wiem dlaczego. Może to przez jego oczy, dające tyle ciepła i schronienia od szarej codzienności? Albo uśmiech, który ukoiłby każdą ranę znajdującą się nawet na dnie serca? Nie wiem, nie mam pojęcia. Po prostu wiem, że mogłabym mu zaufać. Wiem też, że moglibyśmy nawet spaść razem w otchłań, a on otulałby mnie ramionami, nie dając mi uderzyć o kamień na dnie dołu.
Ocknęłam się dopiero wtedy, kiedy na mnie i Kelsey zatrąbił duży samochód. Chyba przeszłyśmy na czerwonym świetle. Szybko przeprosiłam go, gestykulując i pobiegłyśmy dalej. Kiedy dotarłam na miejsce, wiedziałam, że nie ma szans, by wejść do „ domu”.
Cała ulica Prince Street była zatłoczona ludźmi, którym alkohol już uderzył do głowy i mężczyznami, którzy nie byli przyjemni. Chciałam z Kelsey przejść niezauważona, lecz nadaremno. W naszą stronę zaczęto rzucać wyzwiskami, obrażającymi nie tylko nas, ale i naszą matkę. Podszedł do nas jakiś umięśniony „pan”, w którego oczach tchnęła taka nienawiść... mogłaby ona pozabijać. I chyba taki był jego zamiar. Kiedy podniósł rękę, usłyszałam tylko pisk Kelsey, gdyż szybko zamknęłam oczy, żeby po prostu nie czuć bólu. Ale… nic mnie nie zabolało. Nic nie poczułam. Otworzyłam szybko oczy i zobaczyłam go. Trzymał mężczyznę za bluzkę, przyciskając do ściany i raz po raz okładając mu pięściami twarz. Później upuścił go na ziemię, łapiąc mnie i Kelsey za ręce. Zaprowadził nas do szarego Lande Rovera i ruszyliśmy. Tylko gdzie on nas wiezie?

 __________

przepraszam, że takie krótkie. Następnym razem dodam takie długie, że kilka dni zajmie Wam jego czytanie :3

Podoba się?
Komentujcie! :)
ilodilys ♥
@1DGabriellee

czwartek, 13 marca 2014

#4 Niall - rozdział I

Cześć misiaczki! :) Prezentuję Wam pierwszy rozdział pana Horana :)
Przepraszam, że krótki, ale ten rozdział pokazuje tylko to, jak Niall i Jenny się poznają.
Miłego czytania! =3

                                                  __        __        __


Szedłem szybko, tuż przy linii wody.  Słońce powoli znikało za horyzontem. Wokół słychać było monotonny szum morza, a lekki wiatr łagodnie kołysał gałęzie sosen umiejscowione na wysokim brzegu. Dawno nie było tu tak spokojnie. Odruchowo spojrzałem na zegarek- powinienem już wracać do domu, ale samotność wyraźnie mi odpowiadała. Zatrzymałem się blisko mola i zacząłem rozglądać się wokół. Oddychałem głęboko, patrzyłem na mewy i poczułem się lepiej. Powoli usiadłem na molo, zdjąłem buty i zanurzyłem strapione nogi w zimnej wodzie. O tak, tego było mi trzeba! W tym momencie potrzebowałem samotności, nikogo zbędnego obok, tylko ja. Moje przemyślenia przerwał rozpaczliwy płacz. Szybko rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem małą dziewczynkę topiącą się kilka metrów dalej. Wiedziałem, że woda tam może być głęboka, bo kilka razy wypływałem tam po to, by nurkować. Bez chwili zastanowienia ruszyłem na pomoc. Mimo, że było zimno, błyskawicznie ściągnąłem kurtkę i białą koszulę. W mgnieniu oka rzuciłem się do wody. Była lodowata. Kiedy cały przemarznięty dotarłem do dziewczynki, dopłynąłem do brzegu. Położyłem ją na piasku i podniosłem głowę w celu poszukiwaniu jakiejś osoby, która się nią opiekowała.  Właśnie wtedy zobaczyłem te oczy. Nie mogę dokładnie wyjaśnić ich barwy, ale była to zieleń z domieszką złotego odcienia zachodzącego słońca. W oczach osoby, która była ich właścicielem, widać było iskierkę szczęścia, a zarazem niepokoju. Szybko się ocknąłem i dokładnie przyjrzałem osobie stojącej naprzeciwko mnie. Była dziewczyną, o długich, rudych włosach. Miała jasną cerę, widać było dużo piegów. Ubrana była w dziurawą parkę, czarne, brudne jeansy… i białe klapki! Kto by pomyślał, że w zimę można chodzić w klapkach?! Szybko się od niej odsunąłem, gdyż z jej ciała dobiegał nieprzyjemny zapach. Spojrzałem na leżącą obok dziewczynkę. Była bardzo podobna do swojej siostry. Sądzę, że..
- Dziękuję za to, co zrobiłeś dla Kelsey – moje rozmyślenia przerwał dźwięczny głos rudowłosej dziewczyny. Uśmiechnąłem się nieśmiało, wzruszając ramionami. Wymamrotałem, że każdy by tak zrobił. Nieśmiałość, idź stąd! Dziewczyna oplotła ramieniem siostrę i mocną się do niej przytuliła. Widziałem, jak łzy spływają jej po twarzy. Szeptała coś do jej małego ucha, ale nie wgłębiałem się w sens słów. Dziewczynka odrzuciła swoje długie, ciemne włosy i powoli szła brzegiem morza widocznie czegoś szukając.
- Jestem Jenny – przedstawiła się rudowłosa.
- Niall, miło mi – odpowiedziałem, wyciągając w jej stronę rękę. Gdy jej szczupła dłoń, dotknęła mojej, zauważyłem fioletowe siniaki i dużo blizn po cięciach. Jejku, co za dziewczyna! Ubiera się, jakby odzieży szukała na śmietniku, puszcza siostrę samą na otwarte morze i jeszcze się tnie i bije!
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że istnieją ludzie o innej majętności niż moja…
Mała dziewczynka, bodajże Kelsey, która stała za mną, nieśmiało dotknęła mojej ręki. Odwróciłem mi i zobaczyłem, że trzyma w swojej rączce mały, biały kwiatuszek.
- Proszę, to dla Ciebie. Dziękuję. – dziewczynka nieśmiało się uśmiechnęła i podała mi roślinę
Byłem bardzo wzruszony, ale już musiałem wracać do domu.
- Emm… Jenny, Kelsey, miło było mi Was poznać, ale już muszę wracać – powiedziałem i uśmiechnąłem się do dziewczyn. Odwróciłem się na pięcie i poszedłem przed siebie.
Po kilku krokach odwróciłem się i zobaczyłem, że Jenny i jej siostra już zmierzają w inną stronę. Zobaczyłem także kartkę papieru wylatującą z kieszeni spodni Jenny. Szybko po nią pobiegłem i próbowałem je zawołać, ale były już tak daleko, że nie usłyszały. Uważnie spojrzałem na kartkę. Napisane było na niej starannym pismem:

                                                   


                                                      Jenny Dawson
                                                            17 lat
                                                    Prince Street 9
                                                         London
                                                   United Kingom


Bez chwili zastanowienia wsiadłem w samochód i pojechałem szukać Jenny Dawson.


_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
            Podoba się?
Komentujcie! :-)
ILODILYS =3
@1DGabriellee ♥
                                                         



sobota, 8 marca 2014

#3 Niall -prolog

Cześć! Przedstawiam Wam prolog, czyli wstęp do opowiadania o Niall 'u. Mam cichą nadzieję, że Wam się spodoba i zachęci do komentowania i czytania dalszych części :)
Let' s go! ;)

                                                      _ _ _
NIALL   P.O.V.
- Emmo, proszę tutaj jak najszybciej się zjawić!- donośny głos mojej mamy przerwał ciszę panującą w domu. Nasza pokojówka, 40-letnia Emma, szybko przybiegła po to, by ukłonić się swojej „pani”. Moja matka, z wyrazem dumy, lekko kiwnęła głową na Emmę. Ta z lekkim niepokojem na nią spojrzała, po czym wyprostowała się i z uwagą zaczęła słuchać matki.                                                                                                            
- Emmo, czy nie mówiłam Ci, że masz wyczyścić kominek? – matka srogo spojrzała na Emmę.                                                                                                                      
- O tak, pani!                                                                                                              
-Czy to zrobiłaś?                                                                                                          - Oczywiście!                                                                                                             - Dobrze, tak więc odejdź. – matka kiwnęła głową i Emma szybko odeszła do swojego małego pokoiku. Ja, obserwując to wszystko, byłem zszokowany, chyba tak jak zawsze. Jak można tak traktować człowieka?! Czy to są czasy cywilizowanej, XXI wiecznej Europy?! Po tym wywiadzie z Emmą, matka opadła na białą kanapę, wybitą futrem niedźwiedzia polarnego, po czym włączyła 55 calowy telewizor. Powoli zdjęła swoje wysokie obcasy, a nogi położyła na różowej poduszeczce, wybijanej białymi kryształami od Svarovskiego. Chciałem zacząć rozmowę, po to, by wyjaśnić jej, że takie traktowanie Emmy jest nieludzkie, ale nie chciałem wszczynać kolejnej kłótni z gwiazdą Europejskiego kina. Musiałem przemyśleć wszystko, co do tej pory zrobiłem, by spełnić moje marzenia. Wstałem z kanapy i poszedłem do holu, by zdjąć moją kurtkę ze złotego wieszaka. Zamknąłem drzwi, przebiłem się przez tłum rozwrzeszczanych fotoreporterów i wsiadłem do mojego szarego land-rover’ a. Land-rover Evogue – to było auto, o którym zawsze marzyłem. Włączyłem radio z moimi ulubionymi przebojami i wyjechałem z parkingu dla naszych ośmiu samochodów. 

JENNY    P.O.V. 
Opadłam na moje drewniane, bure i brudne łóżko, trzymając Kelsey w ramionach. Płakałam. Płakałam tak bardzo, że łzy spływały po mojej jasnej twarzy, tworząc plamy wielkie jak kałuże na ciemnej pościeli. Kelsey leżała pół przytomna w moich ramionach, cała posiniaczona, krew spływała z jej rozciętych warg i łuku brwiowego. Moja siostra od czasu do czasu łapała powietrze, więc wiedziałam, że to jeszcze nie koniec. Zaczęłam klepać ją po policzku, miałam nadzieję, że się ocknie. Nic, robiłam to daremnie. Wreszcie złapałam szklankę z wodą i wylałam ją na twarz dziecka. Kelsey szybko otworzyła oczy i podniosła się do pozycji siedzącej. Byłam szczęśliwa, jeśli szczęściem można nazwać fakt, że wybudziła się moja siostra, brutalnie pobita przez pijaną MATKĘ.   Gdy przyszłam ze szkoły, zobaczyłam nieprzytomną Kelsey leżącą na zimnej podłodze. Od razu zaczęłam szukać matki, która pewnie była świadkiem, a nawet sprawcą tego zdarzenia. Znalazłam ją. Siedziała w kuchni, jeśli w ogóle to miejsce kuchnią można nazwać i popijała z butelki tanią wódkę. Nie chciałam patrzeć na ten żałosny widok, więc posłałam jej tylko pogardliwe spojrzenie i wyszłam z pomieszczenia, niosąc pobitą siostrę do naszego pokoju.                                                                                                       - Jenny, ja chciałam się tylko przytulić… - zaczęła opowiadać Kelsey, raz po raz ocierając małą rączką łzy. Siedziałam na łóżku i otaczałam ją ramieniem, by mała nie czuła się bardziej samotna niż jest. Opatrzyłam jej rany i postanowiłam zabrać ją w moje ulubione miejsce, gdzie często przebywałam z rodzicami, zanim jeszcze tata nie umarł, a matka była normalna… Założyłam brudną, dziurawą kurtkę, Kelsey opatuliłam w długi, zimowy szal i poszłyśmy na plażę. 

_________________________________________________________
Podoba się misie? Część pierwszą postaram się dodać w środku tygodnia. 
Proszę komentować, to cholernie mnie wtedy pobudza do pracy, 
bo wiem, że piszę to dla kogoś, że ktoś to czyta.
Mam nadzieję, że się Wam to podoba : ).
@1DGabriellee
ILODILYS ♥

#2 Przedstwienie postaci

Cześć! Przepraszam, że piszę dopiero dzisiaj, ale wczoraj już nie miałam czasu, by skończyć notkę. Dlatego teraz wstawiam Wam przedstawienie postaci do mojego pierwszego opowiadania z Niall' em! :)

                                                                      _ _ _


Niall Horan.
Niall ma 20 lat, mieszka w UK. Jego rodzice to znani, angielscy aktorzy, więc chłopcu nie brakuje pieniędzy. Niall ma swoje marzenia, lecz ambicja jego rodziców, przeszkadza mu je realizować.. Pewnego dnia, gdy spotka pewną dziewczynę, jego życie na zawsze się zmieni…

                                                                     Jenny Dawson
Jenny ma 17 lat, mieszka w biednej dzielnicy Anglii. Ją i jej młodszą siostrę Kelsey wychowuje matka alkoholiczka. Jenny nie ma łatwo w życiu, ale nigdy się nie poddaje…

Kelsey Dawson
Kelsey ma 6 lat, jest siostrą Jenny. Dziecko jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak ciężkie jest jej życie i że siostra poświęca dla niej swój ostatni kawałek chleba…

Helen Dawson
Matka Jenny i Kelsey. Po śmierci męża popadła w alkoholizm i mimo starań córki, zagłębia się w pijactwie jeszcze bardziej...

Kasandra Gold- Horan
Matka Nialla. Jest znaną i rozchwytywaną europejską aktorką. Nie przejmuje się słabszymi i biedniejszymi, mieszka w luksusach, jest egoistką.

Gregor Horan
Ojciec Nialla. Jest znanym europejskim aktorem i artystą muzyki klasycznej. Dla swojego syna chce jak najlepiej, dlatego pragnie, by Niall poszedł w jego ślady.

                                                                          _ _ _

Mam nadzieje, że się Wam podobają te postacie :). Postaram się dzisiaj dodać prolog, który zagłębi Was w tę historię. 
Lots of love,
ILODILYS
@1DGabriellee 

piątek, 7 marca 2014

#1. Cześć! :)

Cześć! :) 
Mam na imię Gabriela. Postanowiłam założyć bloga z opowiadaniami o mich idolach- Selenie Gomez i One Direction. Mam nadzieję, że Wam się spodobają, a ja tymczasem wracam do pisania " Przedstawienia postaci". Pierwsze opowiadanie będzie o Niall' u.
Miłego czytania! :3

@1DGabriellee
/ ILODILYS   ♥