Rozdziały będą dodawane co PONIEDZIAŁEK

niedziela, 3 sierpnia 2014

#16 Zayn - rozdział II

Uprowadziłem ją.
Kiedy pojechaliśmy do jej domu, Ellie spakowała się i wyjechaliśmy szybciej, niż się tego spodziewałem. Specjalnie wybrałem wczesne godziny, gdyż wtedy nikogo z jej rodziny nie było w domu. Chciałem, by poczuli, że już nigdy nie zobaczą Ellie Tracer. O tak, teraz to jest mój cel. Bić, ubliżać, poniżać.
Czasami, kiedy czuję, że narkotyki już uciekły z mego ciała, robi mi się żal Ellie. Czasami czuję to samo co ona. Każdy cios odczuwam identycznie jak ta delikatna osóbka. Na szczęście wtedy na pomoc przychodzi mi strzykawka i płyn pełen narkotyków. Czuję się już o wiele lepiej. Nienawidzę wyrzutów sumienia, nienawidzę czuć się dobrym, nienawidzę wszystkiego, co mogłoby pokazać, że w moim sercu ( jeżeli ono jeszcze istnieje) jest jeszcze kropelka, a może mała iskierka dobra. No cóż, może zmusiło mnie do tego moje dzieciństwo. Oh, ale Malik, nie wracaj już do tego! Teraz masz zająć się tylko tą dziewczyną!
Wszedłem przez duże, drewniane, codziennie zamykane drzwi do „celi” Ellie. W rogu stało małe, polowe łóżko, a na drugim końcu pokoju, oddzielona małą ścianką, znajdowała się „ubikacja”. Dziewczyna siedziała skulona w rogu łóżka, otulając się bluzą i opierając o zimną ścianę. Na jej bladych policzkach widziałem łzy. Usatysfakcjonowało mnie to.
- Dzień dobry, skarbie. Jak się dzisiaj czujesz? – Zapytałem, uśmiechając się ironicznie.
- Dobrze. – Odpowiedziała zdławionym głosem Ellie.
Na jej szczupłych dłoniach widać było siniaki. Zrobione przeze mnie, oczywiście.
- Dlaczego płaczesz? – Zapytałem.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko zaniosła się jeszcze większym szlochem. O nie! Do czegoś takiego nie mogłem dopuścić!
- Nie słyszysz?! Zadałem Ci pytanie, głupia! -  Mówiąc to, podszedłem do niej i wymierzyłem jej siarczyste uderzenie w policzek. Widziałem, jak Ellie syknęła, podobało mi się to. Chciałem, by okazała słabość, chciałem, by pokazała to, jak bardzo się boi.
- B- boję się Ciebie – wyłkała.
- Boisz się mnie, powiadasz? – Dziewczyna tylko skinęła głową – Dlaczego?
- Nie wiem.
Jedzenie, serwowane w stalowym talerzu, rzuciłem jej pod nogi, wyrzucając jego zawartość na podłogę.
Drzwi do celi otworzyły się z ogromnym hukiem – do pokoju wpadł Oliver, wyraźnie zdenerwowany.
- Szefie, ludzie z gangu Hudsona tu jadą. Są z policją! – wybełkotał
O cholera. Kelvin Hudson, mój odwieczny wróg i szef wrogiego gangu. Jest jedynym człowiekiem, którego się boję. A na dodatek gliny! Muszę zabrać stąd Ellie, nie mogą jej znaleźć! Złapałem ją w pół, zaczęła krzyczeć i się szarpać – sprawiłem jej ból, gdyż trzymałem ją za brzuch, gdzie wcześniej wymierzyłem jej kilka mocnych uderzeń pięścią. Ale teraz nie przejmuje mnie stan jej zdrowia – musimy ją schować. Oraz mnie, naturalnie. Zabrałem ją do piwnicy. Tutaj na pewno nas nie znajdą.
Zbiegłem z nią po kamiennych schodach, przerzuciłem ją przez klapę w podłodze i po wejściu do piwnicy, rzuciłem ją brutalnie na podłogę, widząc, jak kuli się z bólu.


~ Ellie POV ~

To tak cholernie bolało. Czułam, jak moja śledziona chlupocze, łamanie kości i potworny ból w głowie. Zayn stał nade mną i szyderczo się śmiał. Chciałam, by to się jak najszybciej skończyło. Chciałam umrzeć… 

__________

Mimo, że rozdział krótki, mam nadzieję, że zdobył Waszą sympatię. :) Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Teraz wprowadzam nową zasadę: 


3 komentarze - kolejny rozdział!

Oby ona coś zadziałała, bo z czytelnictwem to u Was słabo, ojj słabo.

Enjoy, do następnego! 
xx

4 komentarze: