____________ ____________ ____________
NIALL P.O.V.
Musiałem je stamtąd wyciągnąć. Po prostu musiałem. Kiedy
zrezygnowany wracałem do domu przez nieznaną sobie dzielnicę Anglii, zobaczyłem
Jenny, zbliżającą się do niebezpiecznych slumsów. Już wtedy wiedziałem, że
zaraz stanie się coś złego. Wyszedłem z auta i chciałem do niej podejść. Wtedy
pojawił się ten koleś. Obserwowałem uważnie wszystko, co się działo, aż w końcu
musiałem zareagować, widząc, jak on podnosi rękę na dziewczynę. Złapałem Jenny
i jej siostrę za ręce, po czym wciągnąłem do mojego samochodu. Jadę przed
siebie. Nawet nie wiem gdzie. Po prostu jak najdalej od tego miejsca. Jenny
siedziała zdezorientowana na przednim siedzeniu, dłonie miała zaciśnięte i
położone na kolanach. Kiedy odwróciłem się do tyłu, Kelsey również siedziała,
ale widać było, że dziewczynka usypia. Cicho odchrząknąłem i odwróciłem się w
jej stronę.
- Kelsey, jeśli chcesz, to się połóż i idź spać –
powiedziałem z uśmiechem. Na sam dźwięk mojego głosu Jenny ocknęła się ze
swojej podróży w głąb swojej duszy, jak myślę, a Kelsey szybko skinęła głową i
osunęła się na białą tapicerkę auta.
- Powiesz mi, dokąd jedziemy? – dręczącą ciszę przerwała
Jenny, która zadała mi pytanie swoim idealnie gładkim, dźwięcznym głosem.
- Szczerze mówiąc, to sam nie wiem. Sądzę, że pojedziemy do
mnie. Tam Was przenocuję. – odpowiedziałem – chyba że chcecie, bym zawiózł Was
do rodziców, jakiejkolwiek rodziny?
- Nie, nie. – odpowiedziała szybko Jenny – mama aktualnie
jest w ważnej podróży biznesowej. Zostaw nas na następnym skrzyżowaniu, wtedy
pójdziemy do domu.
Jenny P.O.V.
Co miałam mu odpowiedzieć? Że wtedy chciałyśmy tylko wrócić
do domu? Wyśmiałby nas. Widać, że Niall jest chłopcem z wyższych sfer, a my…
mieszkamy w slumsach. Taka jest prawda, mimo, że bolesna, ale jednak wciąż
prawda. Z jednej strony chciałam, by nas wysadził, ale gdzie wtedy byśmy się
udały? Z drugiej pragnęłam, by zabrał nas do swojego domu, ale co wtedy byśmy
zrobiły? Po długim przemyśleniu stwierdziłam, że lepiej będzie, jeśli nas
wysadzi. Mimo, że nie znam tej dzielnicy Londynu, na pewno znajdziemy jakąś
ławkę czy miękki mech, na którym mogłybyśmy zasnąć. To znaczy ja, bo już
słyszałam ciche pochrapywanie Kelsey z końca samochodu. Czuwał się w nim jak w
raju. Idealnie czysty, zapach lasu… o takich luksusach nigdy mi się nie śniło!
Mimo tego całego bogactwa, dla mnie najważniejsze było to, że on był przy mnie. Odwróciłam głowę w
jego stronę i dokładnie przyjrzałam się jego ciału, jego ruchom, może nawet
jego osobowości, którą pokazywała mimika jego twarzy. Niall był chłopcem
wysokim i dobrze zbudowanym. Pokazał to nawet wtedy, gdy pokonał tego faceta
chcącego mnie uderzyć. Miał jasne włosy, lekko postawione w stronę nieba. Jego intensywnie
niebieskie oczy czujnie śledziły sytuację na ruchliwej drodze. Usta poruszały
się w rytm słów piosenki, którą Niall ustawił w radiu. Umięśnione ręce sprawnie
przesuwały się po skórzanej kierownicy. Chłopak nic nie mówił. Gdy skończyłam
obserwację, zastanowiłam się nad moim obecnym położeniem.
Bałam się. Bałam się co zastanę po powrocie do domu, jeśli w
ogóle to słowo pasuje jako określenie do miejsca, gdzie mieszkamy. Kolejna libacja?
Kolejny strach? Kolejne łzy, czy może kolejne siniaki na cienkiej skórze?
Nim się spostrzegłam, Niall dotknął mojego ramienia, chcąc „
obudzić” mnie z rozmyślania. Zobaczyłam, że auto zatrzymało się na oświetlonym skrzyżowaniu.
Zaraz będę musiała stąd wyjść. Wyjść na mróz, wziąć lekko ubraną Kelsey w ramiona
i znów wracać do miejsca, skąd zabrał nas chłopak. Ale to już rano.
- Jenny, jesteśmy – usłyszałam ciepły głos Niall’ a. – jeśli
chcecie, mogę podwieźć Was aż pod dom, mi to nie robi różnicy.
- Nie, same pójdziemy, mieszkamy niedaleko - szybko odpowiedziałam. Cholera, Jenny,
znów skłamałaś!
- Dobrze. Jeśli zmieniłybyście zdanie, zapraszam. – odpowiedział
z uśmiechem chłopak, otwierając mi drzwi.
- Dziękuję – odrzekłam – Kelsey, wstawaj, idziemy do domu!
– budziłam siostrę.
Kelsey ocknęła się i przetarła oczy swoimi małymi raczkami.
- Już, Jenny, idę.
Po wyjściu z samochodu, złapałam siostrę za rękę i stanęłam na
krawędzi chodnika. Gdzie my mamy teraz iść? Czujnie śledziłam ruchy auta Niall’
a.
Niall P.O.V.
Wróciłem do domu. Rozłożyłem się na białej kanapie, chcąc choć
chwilę odetchnąć od zgiełku dzisiejszego dnia. Ale… nie mogłem. W mojej głowie wciąż
kłębiły się myśli z dzisiejszego dnia. Spotkałem dziewczynę. Piękną dziewczynę.
Miłą dziewczynę. Cudowną dziewczynę. Ale! Ja się w niej nie zakochałem! Jak ja,
młody, bogaty człowiek mógłbym się w kimś zakochać? Według mojego ojca to nie wchodziło
w rachubę. Zamknąłem oczy, chcąc oddalić od siebie tę myśl. Zamiast pozytywnych
momentów, takich jak pszczółki zapylające kwiatuszki, w mojej głowie pojawił się
wielki napis mówiący: „ZAKOCHAŁEŚ SIĘ.”
I musiałem przyznać, że to prawda.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Otwierając je, zobaczyłem
w nich Jenny i Kelsey!
- Zmieniłyśmy zdanie – odrzekła starsza z sióstr uśmiechając
się nieśmiało i przygryzając wargę.
_________________________________________________________
Skoro obiecałam, że rozdział będzie dłuższy, to jest! :D
Podoba się Wam?
Podoba się Wam?
Komentujcie! :)
Mnie się podoba!!! :)))
OdpowiedzUsuńYOLO !!!!!!!!!! :D
OdpowiedzUsuńG E N I A L N E ! ! ! !
Dziękuję :3
OdpowiedzUsuńZajebista opowieść:) Czekam na ciąg dalszy:)
OdpowiedzUsuń