Rozdziały będą dodawane co PONIEDZIAŁEK

piątek, 4 kwietnia 2014

#6 Niall - rozdział III

Cześć! :)

                                 ____________ ____________ ____________


NIALL P.O.V.
Musiałem je stamtąd wyciągnąć. Po prostu musiałem. Kiedy zrezygnowany wracałem do domu przez nieznaną sobie dzielnicę Anglii, zobaczyłem Jenny, zbliżającą się do niebezpiecznych slumsów. Już wtedy wiedziałem, że zaraz stanie się coś złego. Wyszedłem z auta i chciałem do niej podejść. Wtedy pojawił się ten koleś. Obserwowałem uważnie wszystko, co się działo, aż w końcu musiałem zareagować, widząc, jak on podnosi rękę na dziewczynę. Złapałem Jenny i jej siostrę za ręce, po czym wciągnąłem do mojego samochodu. Jadę przed siebie. Nawet nie wiem gdzie. Po prostu jak najdalej od tego miejsca. Jenny siedziała zdezorientowana na przednim siedzeniu, dłonie miała zaciśnięte i położone na kolanach. Kiedy odwróciłem się do tyłu, Kelsey również siedziała, ale widać było, że dziewczynka usypia. Cicho odchrząknąłem i odwróciłem się w jej stronę.
- Kelsey, jeśli chcesz, to się połóż i idź spać – powiedziałem z uśmiechem. Na sam dźwięk mojego głosu Jenny ocknęła się ze swojej podróży w głąb swojej duszy, jak myślę, a Kelsey szybko skinęła głową i osunęła się na białą tapicerkę auta.
- Powiesz mi, dokąd jedziemy? – dręczącą ciszę przerwała Jenny, która zadała mi pytanie swoim idealnie gładkim, dźwięcznym głosem.
- Szczerze mówiąc, to sam nie wiem. Sądzę, że pojedziemy do mnie. Tam Was przenocuję. – odpowiedziałem – chyba że chcecie, bym zawiózł Was do rodziców, jakiejkolwiek rodziny?
- Nie, nie. – odpowiedziała szybko Jenny – mama aktualnie jest w ważnej podróży biznesowej. Zostaw nas na następnym skrzyżowaniu, wtedy pójdziemy do domu.

Jenny P.O.V.
Co miałam mu odpowiedzieć? Że wtedy chciałyśmy tylko wrócić do domu? Wyśmiałby nas. Widać, że Niall jest chłopcem z wyższych sfer, a my… mieszkamy w slumsach. Taka jest prawda, mimo, że bolesna, ale jednak wciąż prawda. Z jednej strony chciałam, by nas wysadził, ale gdzie wtedy byśmy się udały? Z drugiej pragnęłam, by zabrał nas do swojego domu, ale co wtedy byśmy zrobiły? Po długim przemyśleniu stwierdziłam, że lepiej będzie, jeśli nas wysadzi. Mimo, że nie znam tej dzielnicy Londynu, na pewno znajdziemy jakąś ławkę czy miękki mech, na którym mogłybyśmy zasnąć. To znaczy ja, bo już słyszałam ciche pochrapywanie Kelsey z końca samochodu. Czuwał się w nim jak w raju. Idealnie czysty, zapach lasu… o takich luksusach nigdy mi się nie śniło! Mimo tego całego bogactwa, dla mnie najważniejsze było to, że on był przy mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę i dokładnie przyjrzałam się jego ciału, jego ruchom, może nawet jego osobowości, którą pokazywała mimika jego twarzy. Niall był chłopcem wysokim i dobrze zbudowanym. Pokazał to nawet wtedy, gdy pokonał tego faceta chcącego mnie uderzyć. Miał jasne włosy, lekko postawione w stronę nieba. Jego intensywnie niebieskie oczy czujnie śledziły sytuację na ruchliwej drodze. Usta poruszały się w rytm słów piosenki, którą Niall ustawił w radiu. Umięśnione ręce sprawnie przesuwały się po skórzanej kierownicy. Chłopak nic nie mówił. Gdy skończyłam obserwację, zastanowiłam się nad moim obecnym położeniem.
Bałam się. Bałam się co zastanę po powrocie do domu, jeśli w ogóle to słowo pasuje jako określenie do miejsca, gdzie mieszkamy. Kolejna libacja? Kolejny strach? Kolejne łzy, czy może kolejne siniaki na cienkiej skórze?
Nim się spostrzegłam, Niall dotknął mojego ramienia, chcąc „ obudzić” mnie z rozmyślania. Zobaczyłam, że auto zatrzymało się na oświetlonym skrzyżowaniu. Zaraz będę musiała stąd wyjść. Wyjść na mróz, wziąć lekko ubraną Kelsey w ramiona i znów wracać do miejsca, skąd zabrał nas chłopak. Ale to już rano.
- Jenny, jesteśmy – usłyszałam ciepły głos Niall’ a. – jeśli chcecie, mogę podwieźć Was aż pod dom, mi to nie robi różnicy.
- Nie, same pójdziemy, mieszkamy niedaleko -   szybko odpowiedziałam. Cholera, Jenny, znów skłamałaś!
- Dobrze. Jeśli zmieniłybyście zdanie, zapraszam. – odpowiedział z uśmiechem chłopak, otwierając mi drzwi.
- Dziękuję – odrzekłam – Kelsey, wstawaj, idziemy do domu! – budziłam siostrę.
Kelsey ocknęła się i przetarła oczy swoimi małymi raczkami.
- Już, Jenny, idę.
Po wyjściu z samochodu, złapałam siostrę za rękę i stanęłam na krawędzi chodnika. Gdzie my mamy teraz iść? Czujnie śledziłam ruchy auta Niall’ a.

Niall P.O.V.
Wróciłem do domu. Rozłożyłem się na białej kanapie, chcąc choć chwilę odetchnąć od zgiełku dzisiejszego dnia. Ale… nie mogłem. W mojej głowie wciąż kłębiły się myśli z dzisiejszego dnia. Spotkałem dziewczynę. Piękną dziewczynę. Miłą dziewczynę. Cudowną dziewczynę. Ale! Ja się w niej nie zakochałem! Jak ja, młody, bogaty człowiek mógłbym się w kimś zakochać? Według mojego ojca to nie wchodziło w rachubę. Zamknąłem oczy, chcąc oddalić od siebie tę myśl. Zamiast pozytywnych momentów, takich jak pszczółki zapylające kwiatuszki, w mojej głowie pojawił się wielki napis mówiący: „ZAKOCHAŁEŚ SIĘ.”
I musiałem przyznać, że to prawda.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Otwierając je, zobaczyłem w nich Jenny i Kelsey!

- Zmieniłyśmy zdanie – odrzekła starsza z sióstr uśmiechając się nieśmiało i przygryzając wargę.

_________________________________________________________
Skoro obiecałam, że rozdział będzie dłuższy, to jest! :D
Podoba się Wam?
Komentujcie! :)

4 komentarze: